3 Obserwatorzy
24 Obserwuję
Elilaya

Elilaya

Wendigo

Wendigo - Graham Masterton Zawiodłam się. Bardzo się zawiodłam i do tego wynudziłam. W ogóle mnie nie zaciekawiła ta historia, jak się potoczy to wszystko i jak się skończy. Przewidywalne. Zero grozy. Żadna postać nie zrobiła na mnie wrażenia, za słabo wykreowane, wszyscy bohaterowie tacy nijacy i niewyróżniający się. Główna bohaterka mnie irytowała i w ogóle żadnych emocji nie okazywała, miałam wrażenie, że jest trochę egoistyczna i że nie ma uczuć, płytka, naiwna i głupia, zgrywająca supermenkę.Wszystkie przykre wydarzenia spływają po niej jak woda po kaczce, lekkie tylko zdziwienie "ooo coś się stało" i tyle. Nawet Wendigo taki mało straszny, ciapowaty, ciarki po ciele mi nie przeszły gdy się pokazywał. Zachowywał się bardziej jak pies ze wścieklizną niż demon. "Cujo" był bardziej przerażający. ;P Wszystko na jedno kopyto, jak zwykle rozczłonkowane ciała, opisy niby miały wzbudzić szok a nie robiły na mnie wrażenia. Cytat: "Znaleźliśmy odcinek jelita cienkiego, około sześciu metrów, który zaczepił się o płot okalający podwórze. Prawdopodobnie naciągnął się po zaczepieniu i po prostu oderwał. Wisiał na huśtawce dziecięcej u sąsiadów". Tyle zbędnych informacji na temat znalezionego fragmentu ciała jednej z ofiar. Relacja jak z wiadomości na temat zaginionych ludzi. I co miało tutaj zaszokować? sam fakt znalezienia jelita cienkiego, to że miał 6 metrów długości czy to że wisiał na huśtawce? dalej: "Jakieś siedem domów dalej na północ znaleźliśmy jeszcze kilka strzępów żołądka, część tchawicy i trochę tkanki tłuszczowej." Szoket! po prostu gały z orbit mi wyszły. Takie opisy to trochę za mało jak dla mnie, bo po za tym Masterton nic więcej "strasznego" do książki nie wnosi, nie ma dreszczyku, nie ma tej tajemniczości, nie ma tego klimatu pomiędzy "masakrycznymi" opisami traktowania ofiar. Masterton trzyma się ciągle jednego schematu, wszystkie książki, które do tej pory czytałam są podobne do siebie. Jedyny plus tej książki to indiański klimat, który lubię, mało go było, ale był. I tylko ze względu na to dałam więcej punktów niż ta książka zasłużyła. Mocno naciągane. zapraszam na bloga: http://elilaya.blogspot.com/